Archive for Grudzień, 2008


Jak zrobić sushi

Specjalna odpowiedź na prośbę mts – instruktaż przygotowania sushi, ze zdjęciami, w wersji dla ułomnych kucharzy. Zapraszam do lektury oraz komentowania – w celu poprawiania nieuniknionych błędów.

dsc_15481

Zaczynamy od przygotowania ryżu. Zwykły ryż „z biedronki” niestety nie wystarczy. Należy poszukać specjalnego ryżu, który będzie odpowiednio lepki ( zwykły „sypki” niestety się nie nadaje ). Gotujemy torebki z ryżem, w międzyczasie w drugim garnku przygotowując zalewę octową – tezu. W jej skład wchodzi ocet ryżowy, cukier, sól oraz mały kawałek wodorostu konbu. Ugotowany ryż uzupełniamy zalewą octową przy pomocy shamoji lub  drewnianej łyżki – w zależności od posiadanych sprzętów domowych. Uzupełnianie odbywa się poprzez namoczenie shamoji w zalewie octowej oraz mieszanie nią ryżu. Osoby o mało wrażliwych kubkach smakowych – mogą oczywiście nie oszczędzać tezu, lecz jego zbyt duża ilość może zepsuć ogólny smak oraz sprawić że ryż zacznie się rozlatywać. Czekamy aż ryż wystygnie..

dsc_15501

Na przygotowanej do pracy powierzchni rozkładamy bambusową matę do sushi oraz staramy się ułożyć płasko glony nori (pakowane zazwyczaj po kilka, tak więc zwróćmy uwagę aby wykorzystać tylko jeden).

dsc_15521

Na wodorostach nori rozkładamy ryż – pamiętajmy aby warstwa była jak najrówniejsza oraz – aby zachować marginesy (około 1,5-2 cm) względem brzegów nori – około centymetra – w innym wypadku – będziemy mieć problemy ze skręceniem naszego futomakizushi :) Aby łatwiej było rozprowadzać ryż – wcześniej można delikatnie zwilżyć dłonie przygotowanym tezu.

dsc_1554

Na ułożonym ryżu układamy łososia, awokado, paluszki krabowe, inne dodatki które akurat lubimy i chcielibyśmy przetestować w tej niecodziennej konfiguracji. W tym wypadku wszystko zależy od waszego gustu.

dsc_1555

Układamy i układamy..

dsc_1556

Czas na zwijanie – wodorosty nori przyklejają się do ryżu, tak więc struktura powinna być stabilna i odporna na przenoszenie :) 

dsc_1562

Nożem zwilżonym wodą tniemy przygotowane sushi na cztery równe części. Palcami zwilżonymi w tezu wyrównujemy brzegi każdego kawałka. Na brzegu naczynia na którym ułożymy kawałki – dodajemy odrobinę wasabi. Tradycyjnym naczyniem powinien być ozdobny talerzyk – oczywiście. Osoby spostrzegawcze zauważyły jedynie trzy kawałki – tak, jeden zjadłem w trakcie robienia zdjęć :)

dsc_1563

Oczywiście – do samego jedzenia niezbędne są pałeczki. Nauka jedzenia nimi – może już wkrótce.

Ostatnimi czasy „nieco” zaniedbałem swego bloga, jednak związane to było z nawałem pracy oraz tym że każdy czegoś chciał – „na wczoraj”. Tak więc – z nowości – w związku z brakiem związku zainwestowaliśmy w miniony piątek wraz z mą drugą połową w MacBook’i – sztuk dwie, aby było sprawiedliwie i obyło się bez wyrywania sprzętu :) Pierwsze wrażenia – które zaraz opiszę były bardzo zbliżone do tych opisywanych kilka miesięcy w cześniej, kiedy to na wysłużonym acerze instalowałem mac osx’a. Zachwyca przede wszystkim stabilność systemu. O ile w przypadku linuxa ( fedora, dokładniej ) nie mogłem narzekać na brak stabilności, jednakże związane ze sterownikami ( chociażby modem ICON 225 dostarczany przez orange ) i konfiguracją sprzętu zawiłości czasem potrafiły przyprawić o ból głowy. W tym wypadku – aplikacje.tk polecone przez konsultanta ds. technicznych firmy orange spisują się na medal. Co „przeszkadza” mi w codziennej pracy z macbookiem? Aktualnie jestem na etapie oswajania się i przystosowywania, jednak inny układ klawiatury – tzn alt, ctrl, dziwny „cmd” oraz dodatkowy FN, a takze brak widocznych page up / page down – nieco potrafią utrudnić szybką pracę. Mam jednak nadzieję że szybko sobie z tym poradzę. Z drugiej strony – Ania – jak na kobietę przystało szybciej dostosowała się do nowego sprzętu. 

Btw. – kupującym macbooki (+air / +pro) polecam dorzucenie dodatkowej „stówki”  na bardzo przyjemny dwuczęściowy pokrowiec, który – po pierwsze – zapobiega ślizganiu się sprzętu po powierzchniach wszelakich, a także – chroni zewnętrzną obudowę przed uszkodzeniami na skutek – na przykład noszenia owego cudu w plecaku :)

Powered by WordPress. Theme: Motion by 85ideas.