Wizja Orwella w książce 1984 niedługo zacznie się urzeczywistniać. A jeśli nie niedługo – dopóki wszyscy będą milczeć – nikogo to nie ominie. Kontrola przez Państwo? Może jeszcze nie w domach, chociaż możliwe odwiedziny policji o każdej porze dnia i nocy, gdzie jako powód zostało podane „podejrzenie prowadzenia działalności przestępczej” – de facto upoważniające mundurowych właściwie wszystkiego. Batalia zaczyna się toczyć w internecie.

 

Europarlamentarzyści postanowili zająć się osobami prowadzącymi blogi. W przyjętym przez europarlament raporcie ”O koncentracji i pluralizmie mediów w UE” znalazło się stwierdzenie „Zachęcamy do dobrowolnego znakowania blogów, by jasne były zawodowe i finansowe interesy oraz odpowiedzialność ich autorów i wydawców.„. Posłowie chcą aby było wiadomo „kto za którym blogerem stoi”. Jak sami mówią – nie podoba im się fakt iż blogi mogą być finansowane przez grupy nacisku. Przypomina mi to sytuację sprzed kilku lat kiedy powstał wniosek w sprawie rejestracji blogów. Wtedy – każdy internetowy pamiętnik miał być zarejestrowany i przypisany do konkretnego autora. Czyżby po raz kolejny okazywało się że władza nie lubi krytyki?

 

Kontrola samych blogów to jak się okazuje nie koniec ciekawych pomysłów przypadających na czerwiec. Szwedzi posunęli się jeszcze dalej tworząc projekt całkowitej kontroli nad internetowym życiem obywateli. Pod lupę mają iść wszelkiego rodzaju połączenia internetowe oraz smsy a wszystko to pod pretekstem ochrony kraju przed niebezpieczeństwem – na przykład atakami terrorystycznymi. Ostatecznie Riksdag przyjął projekt owej ustawy co zaskutkowało chociażby blokadą całej Szwecji przez serwis The Pirate Bay.

 

Pozostało nam czekać na wszechobecne kamery oraz mikrofony.