Brak własnego bloga jest już oznaką zacofania. Zasada “pisz co chcesz, byle coś było” już po krótkiej wizycie w “wielkich” serwisach blogowych jest jak najbardziej widoczna. Fanatyczne jej przestrzeganie przez stada nastolatków zdających szerokiej publiczności relacje z ostatnich imprez, zwrotów oraz ilości wypitych trunków pomnożonej razy dwa lub trzy w zależności od adresatów przyszłej notki. Dodatkowo – istoty wypłakujące się światu, a to “chłopak mnie nie kocha” a to “nie mam co na siebie włożyć” mieszane z “koniec z przeszłością” ( do której to “przeszłości” wracają w każdej notce ). Nawał blogów, a konkretnych twórców trzebaby szukać ze świecą.. Chociaż.. czasem i halogen to zbyt mało.
Z ostatnich chwil: Pan Kowalski się nie znalazł, przesyłkę dostarczono lecz nie wiadomo komu, a laptopy parują przez okna. Więc – z uśmiechem przez życie po kolejny wspaniały dzień pracy.

