Drugi casting ( tym razem właściwy, po pierwszym – głównym przesiewie ) programu „Mam talent”, przeprowadzony w Gdańsku zgromadził wiele osobliwych osób ( uwielbiam te połączenie słów ) pragnących zaprezentować swoje talenty we właściwie wszelkich dziedzinach. Tak więc – były bandy tancerzy – niekórzy ograniczający się do machania rękoma, inni natomiast sprawiali że wirował świat ( szczególnie w ich głowach ). Była również ekipa dziewczyn połączonych gumami – których występu nie widziałem, jednak – z uwagi na to, że były skromne wolałbym żeby jednak przeszły. Podsumowując – z Gdańska „przeszło” niewiele ekip i osób – cztery lub pięć. Sito jury strasznie się zawęziło – tak więc dalej przeszło trio Aperto, mała-śpiewająca dziewczynka, „Beztalencia” – czyli uczniowie 2 klasy 1 LO w okolicach Gdańska ( nazwy nie pamiętam ).. pozostałe zespoły – wiem że były, jednak miałem również spotkanie na szczycie, z którego zdjęcie załączam poniżej ;)

Tak więc – hack the gov. o. A premiera – pozdrawiam i dziękuję za poświęcony czas.
PS. Zdjęcia zza kulisów „Mam talent” – wkrótce, jeśli tylko zmontuję jakąś galerię :)

Znana już jest agenda konferencji SekIT wyznaczonej na 13 września 2008 w Opolu. Jak się okazuje – mam zaszczyt znaleźć się wśród sław rodzimego światka lub półświatka IT Security które dumnie i tłumnie przybędą z różnych stron kraju. Listę uczestników można obejrzeć niżej ( screen skradziony z oficjalnej strony sekit.pl ). Dziwny jest jednak fakt obecności Michała Bućko, swego czasu poniewieranego przez środowisko za żądanie od home.pl 200 tysięcy złotych za utrzymanie w tajemnicy pseudo luki dotyczącej bezpieczeństwa. Swoją drogą – owa luka nazywana była przezeń krytyczną, jednakże okazała się być zwykłym dostępem do katalogu z logami. Oczywiście – nazwa katalogu była bruteforce’owana przez owego chakera. Dla tych ze słabszą pamięcią – dwa linki dla odświeżenia. Większa ilość dostępna jest w google.
http://cc-team.org/index.php?name=news&show=1129
http://cc-team.org/index.php?name=news&show=1125
Zające ćwierkają iż Polish Vodka Team powstał właśnie na potrzeby walki z głupotą osób uważających się za elitę, jednak to tylko pogłoski ;)

SekIT - agenda
Z pozostałych nowości – Gdańsk, linia tramwajowa numer 1. Tramwaje są wyposażone w monitory LCD emitujące wiadomości, ogłoszenia i oczywiście… reklamy.. Aktualnie system jest w fazie testów, jednak pozostaje mieć nadzieję że ruszy niebawem. Przecież nie ma nic przyjemniejszego niż poranne wiadomości w drodze do pracy.

Gdańscy radni podczas czerwcowej sesji zaakceptowali pomysł płatności za bilety komunikacji miejskiej przy pomocy telefonu komórkowego. O ile „drobne” na bilety nie zawsze znajdują się w naszej kieszeni, lub kierowca po prostu „nie ma wydać” – o tyle pieniądze „na koncie” prepaida lub z abonamentu prawie zawsze posiadamy. Aktualnie trwa debata na temat sposobu otrzymywania elektronicznych biletów. Czy ma być to zwykły sms ( co by było najkorzystniejsze i najbardziej uniwersalne, w końcu nie wszyscy posiadają super-nowe aparaty ), aplikacja wgrywana do telefonu lub identyfikator transakcji. Zastanawiam się czym różni się kod sms od identyfikatora transakcji. No cóż. W Poznaniu sprawdził się system SMSowy, z którego jednak tamtejsi radni zaczęli już się wycofywać. Powód? Elektroniczny bilet jest tam droższy o 70 groszy od tego „z kiosku”. Jednak w związku ze zmianami dotyczącymi sprzedaży biletów w autobusach i tramwajach ( obecne bilety są w cenie 3zł, ważne są „na jedną linię” ), przynajmniej moim zdaniem – sprzedaż biletów elektronicznych, w jakiejkolwiek formie – przyczyniłaby się znacznie do wzrostu statystyk dotyczących „legalnych” pasażerów autobusów. Dlaczego? Sytuacja pierwsza z brzegu – wieczór, godzina (załóżmy) 19, ktoś chce się wybrać do kina. Mieszka chociażby na Ujeścisku, w okolicach ulicy Łódzkiej. Posiada w kieszeni 50 złotych, zero drobnych. O tej porze nie ma możliwości zakupienia biletu w tamtym rejonie. Po wizycie u kierowcy dowiaduje się iż nie może on wydać reszty z posiadanej przez pasażera kwoty. Dwa przystanki dalej wsiada „RENOMA” ( znana i lubiana przez wszystkich Gdańszczan ), w głośnikach rozlega się znajome „proszę przygotować bilety do kontroli”. W tym momencie nasz pasażer dostaje mandat w wysokości 120 złotych. Smutne ale niestety prawdziwe. Dodatkowo – któregoś pięknego wieczora przy próbie zakupienia biletu u kierowcy – dowiedziałem się iż „biletów brak”. Na pytanie co mam zrobić w wypadku kontroli odparł z rozpromienioną twarzą „a co mnie to obchodzi”. W związku z powyższymi – przydałyby się w końcu alternatywy dla gburowatych kierowców, braków biletów oraz wiecznie zamkniętych ( prawo Murphy’ego? ) sklepów w których można nabyć bilety, jednak zostały „przed chwilą zamknięte”.
A tak z nowości. Boli mnie szczęka. Mądrość się odzywa. Zastanawiam się – usunąć czy pomęczyć.
