Moda na tzw. Social Marketing sięgnęła również kraju nad Wisłą. Niestety – niektórzy najwidoczniej nie do końca pojęli subtelną różnicę między perfidnym, wręcz chamskim spamowaniem wszelkiej maści serwisów społecznościowych i kanałów komunikacji a prawdziwą reklamą, nie zniechęcającą docelowego odbiorcy. Jak inaczej nazwać kilka kont „firmowych” na twitterze, blipie oraz flakerze, przekazujących wiadomości ( de facto tej samej osoby ) między sobą? Tysiące profili – również „firmowych” na wykopie, nk i coraz popularniejszym w Polsce facebooku? Może mały przykład?
Użytkownik próbujący dopatrywać się czegoś dobrego w działaniach serwisu lub spółki chętnie zaczyna „śledzić” jej profil na twitterze. O ile nowe tweety nie przekraczają magicznej liczby 2-3 dziennie – przyszłemu „klientowi” nawet przez myśl nie przejdzie rezygnacja z subskrypcji. Powyżej tego limitu zaczynają się rodzić wątpliwości, a po pewnym czasie również frustracja która zakończona jest kliknięciem przycisku „unfollow”. Krótki i prosty przykład, a jakie wnioski możemy wyciągnąć?
Zasada 1. Nigdy, ale to nigdy nie przekraczaj magicznej liczby 2, w najgorszym wypadku 3 – chyba że tak bardzo chcesz stracić kolejnego użytkownika :)
Zasada 2. Jeżeli już tweetujesz ( twitter podany jako przykład ;) ) – staraj się publikować tweety na interesujące potencjalnego odbiorcę tematy. Nikt nie ma zamiaru po raz kolejny czytać o wprowadzeniu przez apple iPada, żalu po trzęsieniu ziemi na Haiti czy też o pojedyńczych nowych ciuchach dostępnych w Twoim sklepie ( zbierz to najzwyczajniej w kupę ;) )
Zasada 3. Tu już moje błaganie – nie popełniaj coraz bardziej popularnych błędów onetu, wp i innych „dużych” serwisów informacyjnych przy nadawaniu „ciekawych” tytułów wpisów. Przykład?
„Prezydent nie żyje” – okazuje się że ( nie zgodnie z domysłem ) to nie prezydent Polski, a z Uzbekistanu i nie polityk a kolejny zwierzak Paris Hilton.
Zasada 4. Nie fantazjuj z tagami. Nigdy. Zamiast przekazywać istotne informacje rozpoczynasz zwykły sieciowy bełkot który – na pierwszy rzut oka może zostać określony jako „przyciąganie użytkowników na siłę”. Np. „czytałem fajną #ksiazka.e #kryminal.na szczerze polecam” wygląda bądź co bądź jak ścierwo produkowane przez chińskiego spambota z translatorem.
Mam nadzieję, że aluzja została zrozumiana :) A wszystkim czytelnikom życzę spokojnego życia w sieci i jak największej ilości prawdziwie oddanych wiernych fanów :)

